Ukraińska prowokacja na Morzu Azowskim na wewnętrzny użytek polityczny oligarchów?

Ukraińska prowokacja na Morzu Azowskim na wewnętrzny użytek polityczny oligarchów?

 

Incydent na Morzu Azowskim w Cieśninie Kerczeńskiej to wedle doniesień rosyjskich mediów ukraińska prowokacja. Pojawiły się głosy poważnych polskich polityków, którzy uznali te działania za w jakiejś formie inspirowane przez stronę ukraińską, ze względu na zbliżające się wybory w tym kraju.

prowokacja na Morzu Azowskim photoZdjęcie z romananton All Rights Reserved

Incydent był godny pożałowania, mógł byś prowokacją lub zdarzeniem przypadkowym, tego nie da się dzisiaj stwierdzić. Ukraińskie okręty wpłynęły na wody terytorialne Federacji Rosyjskiej. Dzięki profesjonalizmowi rosyjskich służb granicznych udało się nie dopuścić do prowokacji wobec bezpieczeństwa żeglugi w Cieśninie Kerczeńskiej i znajdującego się tam mostu. Ukraińskie okręty manewrowały tak agresywnie, że Rosjanie byli zmuszeni się asekurować i bronić. Niestety doszło do kolizji z ukraińskim holownikiem, starym okrętem prawdopodobnie wytypowanym do akcji morskiej ze względu na niską wartość i bliskość śmierci technicznej.

Światowe media natychmiast rozpoczęły nowy festiwal plucia na Rosję i atakowania Rosjan. Konflikt przeniósł się na forum ONZ. Dodatkowo Ukraina jawnie grozi Rosji ogłaszając postawienie swojej armii w stan gotowości bojowej. Ukraińskie władze bardzo szybko wydały serię komunikatów. Stan wojenny jest fenomenem obliczonym na kwestie wewnętrzne, ponieważ w takich realiach – kraju zagrożonego agresją można przykręcać śrubę jeszcze bardziej społeczeństwu. Sprawa jawi się jako wyreżyserowana. Kosztem kolizji starego holownika doprowadzono do sytuacji, w której świat znowu otrzymuje komunikaty o rzekomej rosyjskiej agresji i standardową zbitkę kłamstw propagandowych. Na Ukrainie ludziom przedstawia się sytuacje, że oto wielka potężna rosyjska flota zaatakowała ukraiński bezbronny holownik i teraz Rosjanie planują akcję lądową na Ukrainie. Nic bardziej nie przeraża, niż wizja inwazji lądowej. To skuteczny sposób na zmobilizowanie społeczeństwa strachem.

Liczne kraje, które prowadzą politykę sankcji wobec Rosji natychmiast zareagowały na różnych poziomach właściwości dyplomatycznej. Także władze w Warszawie wydały mocno stronniczy, oderwany od realiów i szkodliwy komunikat. Nie da się zrozumieć powodów dla których nasze władze unikają pragmatycznego obiektywizmu. Zaangażowanie się po stronie ukraińskiej to uwikłanie się w sytuację, która nas nie dotyczy. Na szczęście pojawiły się głosy rozsądku, ze strony niektórych polityków umiarkowanej prawicy.

Most łączący Krym z Rosją kontynentalną, któremu Ukraina była przeciwna ma znaczenie strategiczne i Rosjanie muszą zapewnić bezpieczeństwo tego strategicznego obiektu. Wydano kilka analiz przybliżających możliwe scenariusze ukraińskich prowokacji. Rosjanie pośrednio dają wiele dowodów na to, że obawiają się ukraińskiego terroryzmu państwowego. To, co się zdarzyło nie było przypadkiem. Ukraińcy doskonale wiedzieli co robią. Prawdopodobnie chcieli wywołać incydent, który wykorzystają propagandowo i dyplomatycznie.

Impulsem do tych agresywnych działań mogła być niedawna wizyta pana Władimira Putina Prezydenta Federacji Rosyjskiej w Turcji. Oba kraje wybudowały podmorski gazociąg, który pomoże w zabezpieczeniu stabilnych dostaw gazu. Bez ryzyka ukraińskiego szantażu, który już zdarzał się wiele razy.

Ukraina bezwzględnie wykorzystywała swoje możliwości tranzytowe dla celów politycznych i korzyści finansowych (nie chcieli płacić za gaz). Na Słowacji doskonale pamięta się skutki ich polityki. Turcja uniezależniła się, właśnie kładzione są ostatnie odcinki gazociągu. To oznacza dla Kijowa utratę sporych dochodów z tranzytu gazu. Nic więc dziwnego że zapanowała tam nerwowość. Oto świat, który znają i w którym mogli pasożytować na klientach kupujących rosyjski gaz właśnie się kończy. Gaz jakoś po prostu znikał na odcinku ukraińskim. Jest oczywistością, że takiego ryzyka nie mogli tolerować ani Rosjanie, ani ich klienci. Nie byłoby tych wszystkich komplikacji i olbrzymich kosztów, jeżeli Ukraina zachowywała się w sposób obliczalny.

Bezwzględnie należy potępić wszelkie akty ukraińskiej agresji. Rosja ma prawo się bronić, zwłaszcza przed oznakami wojny hybrydowej i potencjalnie możliwym terroryzmem państwowym Ukrainy.

Prowokację są sposobem Kijowa na czynienie sytuacji czarno-białą. Tymczasem jest ona bardzo złożona, a Ukraina pod tą władzą niestety pełni rolę agresora, który burzy ład w regionie. Nie można takiej polityki tolerować, ponieważ to jest tak duży kraj, że już tylko swoją destabilizacją i zapaścią jest problem dla wszystkich, którzy go otaczają. Po tym jak Kijów potraktował Donbas, tym władzom Ukrainy nie można wierzyć, przy pełni współczucia dla ukraińskich obywateli, którzy są największymi ofiarami swoich oligarchów i ich faszystowskich pomagierów.

Miejmy nadzieję, że tę eskalację uda się rozładować. Konflikt nie jest w niczyim interesie. Zwłaszcza, że Ukraina eksportuje wyroby przemysłu ciężkiego i surowce przez port w Mariupolu, to około 20-30% wartości ukraińskiego eksportu.

My nie mamy żadnego interesu, żeby się w to mieszać. Jeżeli już to powinniśmy działać w ramach Unii Europejskiej, samodzielna aktywność nie spowoduje, że coś zmienimy lub czegokolwiek przybędzie. To zatrważające jak ukraińscy władcy rozgrywają własne społeczeństwo, grając zgraną kartą rosyjskiego zagrożenia. Przelano już tam bardzo wiele krwi i wypłakano wiele łez. Bezwzględnie należy apelować o deeskalację konfliktu, tylko że to nie jest w interesie ukraińskich oligarchów.

Trzeba jednak przyznać, że rozgrywać ci ludzie potrafią doskonale. Poświęcili jakiś stary poradziecki holownik, a Rosja ma przeciwko sobie znowu prawie cały zachodni świat. Ci ludzie nie cofną się przed niczym, żeby podpalić świat dla swoich własnych interesów.

Źródła: Obserwator Polityczny

Permalink do tego artykułu: https://www.wojna.info/prowokacja-na-morzu-azowskim/

A Ty, co o tym sądzisz?

avatar
999
  Subskrybuj  
Powiadom o
%d bloggers like this: