Czy rośnie ryzyko wojny? (1/3)

Czy rzeczywiście rośnie ryzyko wojny? (cz.1)

 

Czy rzeczywiście rośnie ryzyko wojny? Czy może ono zawsze było takie samo? Może wreszcie wojna może dosięgnąć tłustego Zachodu? Stąd nagle taka refleksja u przedstawicieli najbogatszych krajów Zachodu? Angela Merkel, najwyżsi przedstawiciele ONZ, czy liczne komunikaty w mediach społecznościowych nadawane przez samego pana Trumpa. Dużo autorytetów wypowiada się na temat wojny, co jest symptomatyczne. Ponieważ wcześniej, nawet jak Zachód bombardował i podpadał była mowa co najwyżej o „operacji pokojowej”, „niesieniu demokracji” lub innym uszczęśliwianiu lokalnej ludności, oczywiście wyczekującej demokracji i jej zdobyczy jak śmieciowe jedzenie lub zadłużenie się.

rośnie ryzyko photo

Konflikty są wszędzie – przestępczość niszczy państwa
Przyjrzyjmy się więc światu w poszukiwaniu najbardziej zapalnych regionów i syntetycznie określmy czynniki niestabilności. Ameryka Północna jest bezpieczna. W Ameryce Środkowej trwa wojna państw z przestępczością, która może je destabilizować. W Ameryce Południowej jest mozaika niestabilności, w tym stare konflikty, zamrożone od lat np. pomiędzy Boliwią a Chile. Z globalnego punktu widzenia najbardziej istotny jest możliwy konflikt Argentyny z Wielką Brytanią o Falklandy/Malwiny. Źródłem zagrożeń w tym regionie jest amerykański popyt na narkotyki oraz pozostałości polityki kolonialnej.

Libijskie wyzwanie i wszędzie Chińczycy
Afryka to ognisko niestabilności, które w połączeniu z gwałtownym wzrostem populacji będzie stałym źródłem niepokojów. Na szczególną uwagę zasługuje Libia oraz uśpiona wojna domowa w Algierii, to są najbardziej niebezpieczne źródła zagrożeń z punktu widzenia Europy. Kluczowym źródłem zagrożeń jakie się tam indukują jest wpływ sił zewnętrznych, w tym zakresie poza zachodnimi koncernami i ich armiami najemników, kluczowa jest obecność Chińczyków. Jeżeli nie uda się ustabilizować Libii, to nadal grozi nam masowa migracja z Afryki. Jeżeli zaś chodzi o klasyczne wojny w znaczeniu państwo-państwo lub wojny domowe, to są one prawdopodobne tam wszędzie. Zwłaszcza tam, gdzie są surowce do podziału.

Broń jądrowa na Bliskim Wschodzie?
Bliski Wschód to wieczna niewiadoma. W tej chwili oczy zwrócone są na Iran, jednak nie można zapominać o wygasających konfliktach w Syrii i Iraku oraz wojnie w Jemenie, o której świat nie chce słyszeć. Na tym tle konflikt izraelsko-arabski jawi się już jako ustabilizowany, chociaż tak wcale nie jest i w każdej chwili tam możliwa jest wzajemna rzeź. Jednak to sytuacja wokół Iranu jest prawdziwym zagrożeniem. Czarno-biała sytuacja lansowana przez Zachód, gdzie próbowano wmówić światu, że Iran jest tym „złym” istotnie się skomplikowała po zaszlachtowaniu przez Saudyjczyków swojego obywatela w konsulacie na terenie Turcji. Elementem układanki, który stabilizował region był Irak, niestety ten kraj został zniszczony, w tym jego potężna armia.

Iran jeżeli chce być bezpieczny musi w sposób skryty wejść w posiadanie broni masowego rażenia. Środki przenoszenia – w sumie całkiem zaawansowane już ma. Jak zrobi to Iran, to natychmiast własnej broni jądrowej będzie potrzebowała Arabia Saudyjska, Turcja i Egipt. O ile Iran jest pomimo sterowania przez czynniki ideologiczno-religijne jednak demokracją, to Arabia Saudyjska z tą formą rządów nie ma nic wspólnego. Proszę się zastanowić, w rękach władców którego kraju broń jądrowa jest bardziej niebezpieczna? W tym regionie skupia się uwaga świata, warto zwrócić uwagę na pokojowe wysiłki Rosji w Syrii.

Skala niepewności w tym regionie jest już w zasadzie losowa, a niebezpieczeństwo polega na tym że w tym kotle miesza pewien mały bliskowschodni kraj (nie jest to Liban). Jego możliwości są wręcz niewyobrażalne, a na pewno o wiele większe, niż się nam powszechnie wydaje. Przykładowo proszę sobie zadać pytanie – dlaczego w zasadzie nie był atakowany przez islamistów z ternu Syrii? To jest prawdziwy fenomen, będący realnym probierzem tamtych konfliktów. To nie jest prosta szachownica – nasi i wrogowie. Tam wiele dzieje się jak w teatrze lalek, nigdy nie wiadomo czyją się jest „pacynką” lub kto pociąga za sznurki.

Jutro zapraszamy na część 2-gą a pojutrze na 3-cią.

Źródło: Obserwator Polityczny

Permalink do tego artykułu: https://www.wojna.info/czy-rosnie-ryzyko-wojny-1-3/

A Ty, co o tym sądzisz?

avatar
999
  Subskrybuj  
Powiadom o
%d bloggers like this: