Czy rośnie ryzyko wojny? (3/3)

Czy rzeczywiście rośnie ryzyko wojny? (cz.3)

 

Europa

rośnie ryzyko photo

Ostatnim interesującym nas regionem jest Europa. Tutaj naprawdę zrobiło się ciekawie. Bałkany są znanym ogniskiem zapalnym. Jednak, to Ukraina stała się problemem, który wymyka się spod kontroli. Na Wschodzie kraju trwa brutalna wojna domowa, w której rządzący z Kijowa walczą z rosyjskojęzyczną mniejszością. Dziwnie robi się również na Zachodzie, gdzie kwitnie ukraiński szowinizm ukierunkowany na prześladowanie polskiej i węgierskiej mniejszości narodowych. Naddniestrze jest oazą spokoju, jednak jego status nadal nie jest uregulowany. Jeżeli szaleństwo nie zostanie powstrzymane, to każdy scenariusz jest otwarty. Zwłaszcza, że istnieją poważne powody, żeby twierdzić, że źródłem niepokojów mogą być tutaj czynniki trzecie. Do póki jednak mafia ma możliwość zarabiania na przemycie, to pilnuje porządku. Nie można jednak opierać równowagi na organizacjach przestępczych, jakkolwiek w przypadku Ukrainy te struktury często przenikają się.

Istotnym problemem jest to, co dzieje się w niektórych państwach bałtyckich. Problem z traktowaniem mniejszości rosyjskojęzycznej przez nowe państwa, może przyczynić się do destabilizacji regionu. Istotną rolę mogą tu odegrać czynniki pozapaństwowe np. zorganizowana przestępczość.

Zmienia się również polityka państwo zachodnich. Unia Europejska mówi otwarcie o potrzebie stworzenia własnej armii i planuje przeznaczanie dużych środków na opracowywanie uzbrojenia. Prezydent Francji mówi o zagrożeniu ze strony USA. To samo w sobie jest czymś naprawdę ciekawym. Czynnikiem destabilizującym Unię Europejską będą spory o stosunek do Stanów Zjednoczonych i ich obecności na starym kontynencie. Nie jest powiedziane, że nowe władze Niemiec po przełomie politycznym w tym kraju, nie będą chciały wrócić do pryncypiów własnej polityki kontynentalnej.

Największym niebezpieczeństwem dla pokoju na świecie jest niestety rosnący i niemożliwy do spłacenia dług Zachodu. Zobowiązania państw wobec obywateli, zobowiązania funduszy inwestycyjnych wobec ich udziałowców – wykreowano fikcyjną gospodarkę, w której dokonuje się obrotu nieistniejącymi zasobami. Chciwość Zachodu powiązana zarazem z potrzebą wyzysku innych była głównym czynnikiem napędzającym większość konfliktów, w tym dwa globalne. W tej chwili Zachodowi wyrósł potężny chiński konkurent. To polityka USA wobec Chin i konflikt pomiędzy tymi krajami, który już się toczy – zdecyduje o przyszłości świata.

W jaki sposób możemy się przygotować na problemy?

Jesteśmy małym i biednym krajem z fatalnym położeniem strategicznym dla państwa słabego. Przede wszystkim powinniśmy być przyjacielem wszystkich, ale w sporze pomiędzy Europą Zachodnią i USA – stanąć po stronie Europy, ale bez obrażania się na Amerykanów. Bezwzględnie musimy zmienić politykę wobec Rosji, tak żeby nie być przeszkoda w relacjach Zachodu, głównie Niemiec i Rosji. Ponieważ to będzie dla nas zabójcze. Nie mamy sił pozwalających nam na obronę, a Amerykanie nie dadzą nam broni jądrowej. Problem polega na tym, że Zachód nas po prostu rozegra – wzmacniając jedną ze stron sporu polsko-polskiego do tego stopnia, żeby mogła przejąć władzę i wprowadzić neutralną wobec niego politykę.

Nie traktują nas podmiotowo, co widać w licznych kwestiach, poczynając od dyskusji o Ukrainie, a kończąc na dialogu o przyszłości Unii Europejskiej w ogóle. Z tego względu musimy się tak zachowywać, żebyśmy mieścili się w tych nawiasach, które dla nas wyznaczono. Ponieważ nie mamy alternatywy. Proces odcinania się od relacji gospodarczych ze Wschodem, nie był przypadkowy. To cegiełka w ogólnym planie uzależnienia gospodarczego, militarnego i kulturowo-politycznego Polski od Zachodu.

Postulat przeznaczania 3% na obronność jest koniecznością. Powinniśmy przygotować całe społeczeństwo na możliwość przetoczenia się przez nasze terytorium wojny, w tym na ryzyko kolejnej w historii utraty państwowości. Postulat uzbrojenia i militaryzacji społeczeństwa jest bezwzględną koniecznością.

Jednak najważniejsze zadanie mają politycy, muszą zrobić wszystko żebyśmy nie byli przedmurzem. Jak również, żebyśmy nie weszli do ewentualnej wojny jako pierwsi, błędy które doprowadziły nas od Monachium do Września – nie mogą się powtórzyć. Niestety jednak, to z czym mieliśmy do czynienia w okresie tzw. partactwa wschodniego jest czymś tak niesamowitym, że przekracza zdolności racjonalnej oceny. Niestety takie zło wraca i będziemy mieli do zapłacenia rachunek.

Źródło: Obserwator Polityczny

Permalink do tego artykułu: https://www.wojna.info/czy-rosnie-ryzyko-wojny-3-3/

1
A Ty, co o tym sądzisz?

avatar
999
1 Wątki komentarzy
0 Odpowiedzi na wątki
1 Obserwujący
 
Najbardziej pobudzający komentarz
Najciekawszy wątek komentarza
1 Autorzy komentarzy
Administrator Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Administrator
Edytor
Administrator

Zamiast zwiększania kwoty na obronność o wiele sensowniej wydać dodatkowy procent na stworzenie prawdziwej Obrony Cywilnej. Nawet Rosja gdzie „ludi mnoga” bardziej dba w tej kwestii o obywateli niż Polska!

%d bloggers like this: